Myślałem, że wiosna już tuż tuż. Aż tu nagle….śniegi syberyjskie. Warszawa zasypana, Miedzeszyn zasypany…a pociągi tylko czasem przyjeżdżają punktualnie.
Moja babcia zawsze, kiedy mówiła o pewnym typie człowieka (zarówno kobiety jak i mężczyzny), mawiała: „typ syberyjski”. „Typ syberyjski” to taki ktoś, z kim nie łatwo, oj nie łatwo. „Typ syberyjski” zawsze ma swoje zdanie – w taki sposób je wyraża, że nie sposób się nie zgodzić (ze strachu, że zaraz nakryjemy się nogami, obaleni na ziemię przez „typ syberyjski”). „Typ syberyjski” jak się przy czymś uprze, to nic nie będzie w stanie go od tego odwieść. „Typ syberyjski” nawet jak nie ma racji, to i tak ma rację. Z „typem syberyjskim” się nie dyskutuje, bo wiadomo co. „Typ syberyjski” zawsze jest osobnikiem atrakcyjnym dla płci przeciwnej. Kobitka dla facetów, a facet dla kobitek.
I tutaj pojawia się moje pytanie: dlaczego „typ syberyjski” zawsze się podoba. Siła charakteru – to raz. Dwa: pewnego rodzaju szlachetność – „typ syberyjski” zawsze jest osobnikiem, który sam do gęby nie weźmie, tylko niczym Janosik odda bardziej potrzebującemu. „Typ syberyjski” nawet, jeśli robi coś, mówiąc ogólnie „nie w zgodzie” to i tak jest w tym zaangażowanie graniczące z cnotą. Trzy: „typ syberyjski” zawsze jest bardziej emocjonalny niż intelektualny (ew. emocjonalna bardziej niż intelektualna) i pewnie przez to bardziej wiarygodny niż „typ nie-syberyjski”. Zawsze bardziej wierzymy jednak emocjom niż intelektowi (emocje są spontaniczne, a intelekt bardziej „dopracowany”). Cztery: „typ syberyjski” w jakiś niewysławialny sposób zawsze budzi lęk, trwogę i nawet strach. Dlaczego? Bo „typ syberyjski” przeraża nigdy nie zwalniającą prędkością życia. Taki jest właśnie „typ syberyjski”.
Pytanie: czy „typowi syberyjskiemu” lepiej się żyje w warunkach, które dzisiaj zaczęły nas otaczać? Tego nie wiem. Wiem jednak, że śniegi syberyjskie, które dzisiaj od rana lecą nam wszystkim na głowy nikomu się nie podobają. Jakby w przeciwieństwie do „typu syberyjskiego”. Śniegi syberyjskie i „typ syberyjski” więc często mogą się wykluczać. „Typ syberyjski” – tak, śniegi syberyjskie – nie. Jedno i drugie swoje prapoczątki ma na Syberii. Dlaczego więc człowiek Syberii nam się podoba, ale już warunki, w jakich żył niby pierwotnie, nie? Warunki, w jakich człowiek żyje, kształtują tego człowieka.
Często efekt końcowy podoba się nam jak diabli, ale droga, jaka do niego prowadziła już nie za bardzo. I tutaj ujawnia się pewna cecha, która dotyczy jednak chyba większości z nas. Bardzo chcielibyśmy coś mieć, jednak już nie tak bardzo mamy siłę czy nawet odwagę, żeby po to sięgnąć (tym samym: wykonać pewien wysiłek, żeby jednak to coś dostać) – nie stać nas po prostu na to, żeby całą karczemną drogę przebyć, by dopiero na samym jej końcu znaleźć to, czego tak bardzo pragniemy. Dlaczego o tym piszę i dlaczego właściwie cały ten tekst?
Może śniegi syberyjskie, przez które ostatnio zdążamy w różne miejsca mają ukryte w sobie jakieś głębsze przesłanie. Może warto przebijać się przez nie różnymi środkami lokomocji, bo a nuż czeka na nas za nimi jakaś wiosenna nagroda – tylko nasz, i własny „typ syberyjski”. Pogody ducha w takim razie życzę w te zimowe dni, w zaspy bogate i pełne oblodzonych chodników.



