Wieczór. Osiedle rozkwita tysiącami świateł. Brakuje tylko śniegu. (Prawie) początek zimy 2011. Oglądam teledysk grupy, która święciła swoje triumfy w latach ’90 ubiegłego wieku. 10 minut, bez 9 sekund. Jeden z najlepszych utworów w historii muzyki rockowej i jeden z niewielu moim zdaniem rewelacyjnych utworów tej rockowej formacji. Te zaaranżowane 10 minut zapewniło im nieśmiertelność, jeżeli coś takiego w ogóle istnieje. Gdyby za oknami leżał śnieg, z głośników na pewno słyszałbym zupełnie co innego. J.S. Bach i jego suity na wiolonczelę. Ta muzyka nie tylko koi ból, ona pozwala go nam zaakceptować i wygładza rany, które jeszcze się nie zabliźniły. Wiem to z doświadczenia. Gdy teraz słyszę te perły muzyki klasycznej przypominam sobie te lata, kiedy jeszcze nie wiedziałem, że suity bachowskie nie tylko uśmierzają ból, ale pozwalają na dobre się z nim rozstać. Do wszystkiego trzeba dojrzeć – do wewnętrznego spokoju tym bardziej. Spójrzcie na tych siebie samych, którymi byliście całe lata temu. Jeżeli spoglądać będziecie na siebie z czułością rodzica, który pozwolił się Wam uwolnić od strachów przeszłości – wtedy znaczyć to będzie, że jesteście na dobrej drodze. Jeżeli jesteście wciąż tymi samymi przerażonymi uchodźcami z całej Waszej rzeczywistości i przestrzeni Waszych uczuć i myśli, patrzcie na siebie tym bardziej. By uwolnić się od tego co było, musicie pokochać ten strach, który czyni Was nieszczęśliwymi. Unosząc się ponad całych Was, rozpocznie się droga, która rozpoczęła się już dawno, dawno temu. Patrzcie głęboko wewnątrz siebie samych. To nie jest łatwe – ale to jedyna możliwość uśmierzenia zaległych, nie opatrzonych zadraśnień i sińców po zbyt intensywnym przeżywaniu. I pamiętajcie – suity Jana Sebastiana Bacha, suity wiolonczelowe. Ta muzyka naprawdę czyni cuda i pozostaje we wnętrzu na zawsze.
Wieczór. Osiedle rozkwita tysiącami świateł. Poniedziałek, 12 grudnia 2011. Za kilka dni zacznie się zima. Za 12 dni po raz kolejny narodzi się Jezus Chrystus. Nawet dla nie-katolika to bardzo ważny dzień. To wspaniałe, że o narodzinach Dziecięcia sprzed dwóch tysięcy lat pamiętają rzesze ludzi. Rzeszom ludzi przynosi Ono szczęście, nadzieję i radość zbliżającego się Zmartwychwstania.
Za dwanaście dni Wigilia Bożego Narodzenia. Ciekawe, co ja będę wtedy czuł?



