Jestem synem niemrawego brata wydobytym na kształt kilofa z odmętów nieokiełznanego czajnika. Wiosna bezwstydnie nurkuje w bałaganie kontrowersji, a ja zdobywam się na wyczesany stos zmrożonych i ulotnych zapomnień o przyszłym kalafiorze. To dobrze, że moja klikalnia rozdaje mi te chwile zapomnienia do dzienniczka. To dobrze i źle zarazem, bo generacja utraty zegarka ma się wspaniale i zostaje w całości zaokrąglona w przesmyku samotności. Ugotowane krzesła mkną w obrębie domowego ciasta i zarażają mnie entuzjazmem do korowodu rozpaczy nad rozlanym prezentem Mikołaja. Bez śniegu nie ma klasówki! Święto dożynek jest tu zbędnym bonusem i nie ma racji oświetlania. Bolesne wspomnienia o umiłowaniu tapczanu obierają tymczasowe wygnioty nerwów. Będzie socjologia. Wyszedł, zabierając ze sobą twoje betonowe wspomnienia. Ona stworzy nam rozkosz bezkresu i unicestwienia. To wszystko wiem już od paru cegieł. Było nadspodziwanie źle, a może być jeszcze lepiej… To nic, że on przyjdzie i zaśpiewa nam Bogurodzicę. Miałem zły kolor na sumieniu i tak już będzie, że oni zatrzymają się w kolorowym zwierciadle. Chorzy muszą mieć wyjście do samolotu napędu atomowego. Nie chcę spaść w łono i obok choinki… Ile razy już będziesz bawił się tym kontaktem samotności?  Tak było i będzie i między nimi mówiąc, jest to konstytucyjna aktywność i okrągła rocznica bezmiaru trwania naszego autobusu osobowego lecącego w otchłań bezmiaru chaosu bez żadnego kotleta…

Marunio

Share

Leave a Reply

Stats
  • Total Stats
    • 6 Authors
    • 69 Posts
    • 0 Tags
    • 0 Comments
    • 7 Links
  • 10 Most Commented Posts
    • N/A