Jakiś czas temu zaczęliśmy w fundacji myśleć o spotkaniu poza miejscem pracy, o wspólnym wyjściu do jakiegoś lokalu, żeby porozmawiać, lepiej się poznać i jeszcze mocniej zintegrować. Wydarzenie to doszło do skutku wczoraj.
Po pracy w dziewięć osób (alfabetycznie: Agnieszka, Alicja, Iza, Karolina, Patrycja, Łukasz, Maciek, i ja – Tomek) pojechaliśmy pociągiem do Centrum, gdzie spotkaliśmy się z Markiem i weszliśmy do SPHINX-a. Zamówiliśmy sobie jedzenie, poczekaliśmy na nie, zaczęliśmy jeść, NAGLE ewakuacja – w lokalu ulatnia się gaz. Nie mogliśmy nic zrobić, musieliśmy zostawić nasze jedzenie i wyjść z restauracji, część z nas zdążyła ugryźć po kawałku pizzy, część nawet tego nie zdążyła.
Poszliśmy obok do Pizza Hut, gdzie dalej kontynuowaliśmy zaczęte nawet już w pociągu rozmowy. Było bardzo miło i sympatycznie, pożartowaliśmy, podjedliśmy (ja się najadłem) i tuż przed 19-tą zakończyliśmy nasze spotkanie z przeświadczeniem, że nie było ostatnie spotkanie integracyjne w naszej fundacji.
Tomek



