To właśnie lata osiemdziesiąte są dla jednych szczytem tandety i kiczu w muzyce, a dla innych (także i dla mnie) jednym z najwspanialszych okresów, wręcz złotymi latami młodości i młodzieńczego szaleństwa, także muzycznego. To właśnie w tych latach 80. byłem (jak może wielu z Was) nastolatkiem, przeżywałem pierwsze miłości „po grób” i zaczynałem żyć pełnią samodzielności, a w muzyce narodziło się i zaczęło kształtować wiele stylów istniejących do dziś: New Romantic, Synth Pop, Italo Disco, Euro Disco, Techno, House, Electro, New Beat.

Wszystkie te style muzyczne łączy przede wszystkim jeszcze wówczas prymitywne i plastikowe brzmienie pierwszych syntezatorów (wtedy było to nieodzowne „objawienie” brzmieniowe). Pewne natomiast jest, że to właśnie te lata przyniosły ogromny rozkwit w muzyce pop i pokrewnych gatunkach, że powstały tysiące utworów, które stały się nieprzemijającymi standardami.

Oprócz największych wykonawców tamtego okresu, znanych i często grających do dziś (jak choćby Depeche Mode), powstało też mnóstwo mniej znanych zespołów, o których dziś pewnie się już nie pamięta, ale za to ich utwory, które przetrwały wiele lat, obecnie często stają się źródłem przeróbek i coverów. Bywa też, że ówczesne utwory są modyfikowane w ten sposób, iż brzmią lepiej i nowocześniej. Często robią to ich twórcy i pierwsi wykonawcy, którzy zdecydowanie poprawiają, uwspółcześniają brzmienie, dając nam w ten sposób stary dobry produkt w zupełnie innym, nowym opakowaniu.

Także w coraz większej liczbie pubów, klubów i dyskotek gra się teraz tamtą muzykę, są nawet takie lokale, które grają wyłącznie disco z lat 80. i mają z tego powodu swoją  stałą i wierną klientelę. Jestem przekonany, że gdziekolwiek się zagra tamtą muzykę, na jakiejkolwiek imprezie (dyskotece, w pubie, imprezie domowej lub okolicznościowej czy na weselu), to mamy praktycznie 100% gwarancję szampańskiej zabawy i pełnego parkietu…

Zresztą powiedzmy sobie szczerze, kto tak naprawdę choćby raz w życiu nie poddał się, nie zatracił w tańcu przy najlepszych utworach Eurythmics, Dead or Alive, Pet Shop Boys, Alphaville, Modern Talking, OMD, Shakin Stevensa, Wham, Michaela Jacksona, A-ha, Abby… Dobrych wykonawców z tamtego okresu można wymieniać naprawdę długo, a jest to wciąż zaledwie garstka spośród wówczas sławnych.

Dlaczego tak jest, dlaczego ta stara, bądź co bądź, muzyka nadal porusza, bawi, „kręci” tak wiele osób, dlaczego jest nieprzemijająca? Moim zdaniem u źródeł jej wieloletniego, spektakularnego sukcesu leży kilka cech istniejących równocześnie.

  • Po pierwsze i chyba najważniejsze, w tamtych utworach są najczęściej bardzo chwytliwe i wpadające w ucho melodie, które raz usłyszane „chodzą po uszach” bardzo długo. Podam bardzo prosty przykład piosenki „Cheri cheri lady”, którą zna chyba każdy mimo upływu niemal trzydziestu lat od premiery
  • Nie mniej ważne moim zdaniem jest to, że ówcześni wykonawcy mieli dużo lepiej opanowany warsztat muzyczny (i wokalny, i instrumentalny) od współczesnych, u których jakże często czyni się cuda techniczne, by śpiew trafiał w tonację i nie był „obok” rytmu. W tamtych czasach zdecydowanie bardziej liczyły się umiejętności artysty i jego talent, który nie był aż tak mocno jak dziś wspomagany przez kampanie medialne i technikę audiowizualną. Liczył się warsztat i pomysł, a nie nie szok i skandal, który wszak z muzyką ma niewiele wspólnego.
  • Dalej będzie to bardziej jednoznaczna, niż jest to obecnie, przynależność do określonego stylu. Wówczas nikt nie miał wątpliwości, że disco to disco, new romantic to new romantic itd. Muzyka tego typu była o wiele mniej eklektyczna niż obecnie, bardziej rozpoznawalna i jednoznaczna stylowo.
  • Nie można też zapomnieć o tym, że w latach 80. obowiązywały inne kanony piękna i sztuki. To co miało być ładne, było rzeczywiście ładne, a teraz różnie z tym bywa…

Jednym słowem, jestem pewien, że i za kolejne 30 lat, np. utwór „Smalltown Boy” Bronskiego Beatu będzie słuchaczy wzruszać i powodować szybsze bicie serca, czego niestety moim zdaniem nie można powiedzieć o twórczości zdecydowanej większości współczesnych wykonawców, których nazw teraz najczęściej nawet nie rozróżniam…

Pora umierać?

Marek Grabowski

Share

Leave a Reply

Stats
  • Total Stats
    • 6 Authors
    • 69 Posts
    • 0 Tags
    • 0 Comments
    • 7 Links
  • 10 Most Commented Posts
    • N/A